O autorze
Łukasz Skawiński - biegowy parweniusz i sportowy ignorant. Jedyny polski biegacz-amator dysponujący predyspozycjami i umiejętnościami w tym zakresie analogicznymi do zdolności Usaina Bolta w pchnięciu kulą. Dzielnie walczący "przeciwko przeciwnościami losu" entuzjasta zawodów, których głównym celem jest dobra zabawa, odnajdujący w sporcie sposób na ucieczkę od codziennej bieganiny i jednocześnie pogodzony z faktem obstawiania tyłów trzydziestolatek marzący po cichu o złamaniu magicznej granicy 40 minut na "dyszkę".
Prywatnie szczęśliwy mąż i przedsiębiorca wdrażający z zapałem nowe technologie w reklamie internetowej i z uporem maniaka ewangelizujący reklamodawców, znajomych i rodzinę na nadchodzącą rewolucję, symptomów której wyczekuje już od kilku lat. Człowiek renesansu lub przynajmniej średniowiecza, próbujący zrozumieć mechanizmy tego świata absolwent Wydziału Fizyki UW i Szkoły Głównej Handlowej, pasjonat historii, militariów i weekendowy gracz w paintballa występujący w barwach warszawskiej drużyny Pretorians. A po godzinach miłośnik dobrej whisky single malt, gier strategicznych oraz kultury hiszpańskiej.

Cukrowe ciasteczko

US Navy SEALs
US Navy SEALs http://science.howstuffworks.com/navy-seal.htm
Kilka dni temu przeglądając przepastne czeluście Internetu natknąłem się na niezwykle interesującą i inspirującą mowę wygłoszoną podczas ceremonii zakończenia studiów na University of Texas przez admirała Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych Williama H. McRavena, głównodowodzącego U.S. Special Operations Command. Zapytacie, co bieganie ma wspólnego z organizatorem tajnej misji, podczas której zabity został Osama bin Laden z bieganiem? Otóż wbrew pozorom ma bardzo wiele.

McRaven jako absolwent tej uczelni został zaproszony na uroczystość zakończenia studiów aby wygłosić przemówienie, w trakcie którego zgromadzonym tam wychowankom tejże uczelni przybliżył 10 elementów podstawowego szkolenia sił specjalnych amerykańskiej marynarki wojennej (U.S. Navy SEALs) oraz to jak wojskowe, wydawałoby się, dziwne procedury i nakazy mają doskonałe przełożenie na codzienne życie.

Jednym z elementów szkolenia, przez które przechodzą kandydaci do oddziału jest powtarzana wielokrotnie w każdym tygodniu inspekcja mundurów. W jej trakcie instruktorzy bardzo szczegółowo przyglądają się uniformom przyszłych „specjalsów”. Sprawdzają czy czapka jest idealnie wykrochmalona, czy mundur jest wzorowo wyprasowany, a klamra od paska perfekcyjnie lśniąca bez najmniejszej smugi. Jednak niezależnie od tego, ile wysiłku by się nie włożyło w krochmalenie czapki, prasowanie munduru i polerowanie paska, zawsze się okazywało to niewystarczające dla instruktorów. Zawsze potrafili znaleźć i wypunktować „coś nie tak”. A za niespełnienie wyśrubowanych standardów była kara. W ramach takiej kary kandydat musiał w pełnym umundurowaniu wbiec do wody i następnie, gdy już był mokry od stóp do głów, tarzał się w piasku do czasu aż oblepiony był nim w całości. Efekt, jaki w ten sposób uzyskiwano nazywał się cukrowym ciasteczkiem. Co gorsza - w takim stroju należało spędzić resztę dnia.

Bardzo wielu kandydatów poddawało się, bo nie było w stanie zrozumieć i zaakceptować faktu, że niezależnie ile trudu by nie włożyli w krochmalenie, prasowanie i glancowanie, ich wysiłek koniec końców okazywał się daremny. Nie byli w stanie przyjąć do wiadomości akceptującej, że nigdy nie będą mieli idealnego munduru.

Analogicznie sytuacja wygląda w przypadku biegania. Nieważne ile czasu poświęcisz na treningi, ile potu wylejesz na siłowni i ile par butów zedrzesz na bieżni, czasem i tak skończysz jako cukrowe ciasteczko. Takie jest po prostu życie.

Jeśli chcesz faktycznie coś osiągnąć, to pogódź się z tym faktem i zacznij biec we właściwym kierunku.
Trwa ładowanie komentarzy...