Jednym z elementów szkolenia, przez które przechodzą kandydaci do oddziału jest powtarzana wielokrotnie w każdym tygodniu inspekcja mundurów. W jej trakcie instruktorzy bardzo szczegółowo przyglądają się uniformom przyszłych „specjalsów”. Sprawdzają czy czapka jest idealnie wykrochmalona, czy mundur jest wzorowo wyprasowany, a klamra od paska perfekcyjnie lśniąca bez najmniejszej smugi. Jednak niezależnie od tego, ile wysiłku by się nie włożyło w krochmalenie czapki, prasowanie munduru i polerowanie paska, zawsze się okazywało to niewystarczające dla instruktorów. Zawsze potrafili znaleźć i wypunktować „coś nie tak”. A za niespełnienie wyśrubowanych standardów była kara. W ramach takiej kary kandydat musiał w pełnym umundurowaniu wbiec do wody i następnie, gdy już był mokry od stóp do głów, tarzał się w piasku do czasu aż oblepiony był nim w całości. Efekt, jaki w ten sposób uzyskiwano nazywał się cukrowym ciasteczkiem. Co gorsza - w takim stroju należało spędzić resztę dnia.
Bardzo wielu kandydatów poddawało się, bo nie było w stanie zrozumieć i zaakceptować faktu, że niezależnie ile trudu by nie włożyli w krochmalenie, prasowanie i glancowanie, ich wysiłek koniec końców okazywał się daremny. Nie byli w stanie przyjąć do wiadomości akceptującej, że nigdy nie będą mieli idealnego munduru.
Analogicznie sytuacja wygląda w przypadku biegania. Nieważne ile czasu poświęcisz na treningi, ile potu wylejesz na siłowni i ile par butów zedrzesz na bieżni, czasem i tak skończysz jako cukrowe ciasteczko. Takie jest po prostu życie.
Jeśli chcesz faktycznie coś osiągnąć, to pogódź się z tym faktem i zacznij biec we właściwym kierunku.
