• Cukrowe ciasteczko

    Kilka dni temu przeglądając przepastne czeluście Internetu natknąłem się na niezwykle interesującą i inspirującą mowę wygłoszoną podczas ceremonii zakończenia studiów na University of Texas przez admirała Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych Williama H. McRavena, głównodowodzącego U.S. Special Operations Command. Zapytacie, co bieganie ma wspólnego z organizatorem tajnej misji, podczas której zabity został Osama bin Laden z bieganiem? Otóż wbrew pozorom ma bardzo wiele. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Powtórka z rozrywki, czyli posttraumatyczne przemyślenia po OWM.

    Kurz po bitwie opadł. Szampan zwycięzców wypity. Ciała konających przed linią końcową sprzątnięte. Świat się kręci dalej i to, co się zdarzyło w trakcie tych 42,195 km pamiętnego dnia 13 kwietnia A.D. 2014 pozostanie jedynie w nogach i głowach 5816 zawodników i zawodniczek, którzy ukończyli ten bieg. Miesiąc „po” to dobry czas na wyciąganie wniosków - doświadczenie wciąż świeże, ale już patrzy się na nie z nieco odleglejszej perspektywy. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Zastanawiałem się, czy na metę lepiej się wczołgać, czy wturlać

    Wbrew wiele sugerującemu tytułowi, dziś bez patosu i niepotrzebnej wzniosłości podzielę się na łamach niniejszego bloga zupełnie nowym doświadczeniem, jakie stało się moim udziałem w ostatnią niedzielę na ulicach Warszawy. Krótkimi i w miarę możliwości jednokrotnie złożonymi zdaniami. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Inwazja w Normandii

    Odkąd sięgam pamięcią, zawsze interesowałem się historią wojskowości - przebiegiem konfliktów, wykorzystywanym uzbrojeniem czy towarzyszącą tym wydarzeniom polityką. Jednak przedmiotem mojego szczególnego zainteresowania byli i nadal są poszczególni ludzie, którzy mieli zarówno bezpośredni jak i zupełnie marginalny wpływ na przebieg określonych wydarzeń. Znaczenie pojedynczych decyzji i dokonywanych przez te jednostki wyborów to prawdziwe eldorado dla historyków ze stajni "co-by-było-gdyby", do których ja się zaliczam. Nie umiałem jednak sobie nigdy wyobrazić, co musieli czuć i jakich emocji doświadczali przywódcy, generałowie czy choćby szeregowi żołnierze w przeddzień ważnej, żeby nie rzec, rozstrzygającej bitwy. Aż do dnia poprzedzającego mój pierwszy start w maratonie. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Rzecz o emocjach.

    Zwykle jestem opanowany. Nie daję się ponieść emocjom. Zarówno tym dobrym, jak i tym niezdrowym. Nawet "królowie lewego pasa" na trasie szybkiego ruchu czy naśladowcy Sebasitana Loeba na zatłoczonych ulicach Warszawy nie są w stanie wytrącić mnie z mojego dobrostanu. Analogicznie sytuacja wygląda, gdy dotyczy to biegania. CZYTAJ WIĘCEJ
  • O wyższości Świąt Bożego Narodzenia nad Świętami Wielkiej Nocy. Lub odwrotnie.

    W swoim ostatnim wpisie, jaki miałem przyjemność popełnić na łamach naTemat.pl, pomstowałem na jeden z zeszłorocznych biegów, w którym wziąłem udział przeciwstawiając go tegorocznemu Półmaratonowi Warszawskiemu. Jednak niezwłocznie po publikacji tegoż artykułu, w zaciszu domowego ogniska, moja bardzo dociekliwa (i kochana) małżonka zwróciła mi uwagę, iż oba porównywane wydarzenia były w zasadzie bardzo podobne do siebie. No tak, ale… CZYTAJ WIĘCEJ
  • … W tak pięknych okolicznościach przyrody… I niepowtarzalnej…

    Nie lubię masówek. Szczęśliwie dla mnie dorastałem w czasach, gdy socjalizm dogorywał i nie musiałem brać udziału w wiecach pochwalnych na cześć jedynie słusznego systemu oraz wykrzykiwać z udawanym entuzjazmem: "Parówkowym skrytożercom mówimy nie!". CZYTAJ WIĘCEJ
  • "Im krwawsza bitwa, tym słodsze zwycięstwo"

    Wstępniaki i wprowadzania zawsze kojarzą mi się ze szkoleniami wyjazdowymi, gdzie wrzucony w obce środowisko muszę zrobić odpowiednie entrée żeby w kilku zdaniach zawrzeć całego siebie i przy okazji nie wyjść na większego bufona niż jestem w rzeczywistości. Zwłaszcza w takich sytuacjach jeszcze bardziej doceniam uroki biegania, gdzie nic nie muszę i to, że wkładam buty biegowe i wychodzę z domu jest zarówno moim świadomym wyborem i każdorazowym zwycięstwem nad wewnętrznym leniwcem, który wszelkimi dostępnymi środkami próbuje mnie przekonać, że idealnie wyprofilowana sofa, cudownie aromatyczne piwo i spokój domowego zacisza nijak nie może się mierzyć z monotonią biegu i kolejnych kilometrów nabijanych na Endomondo. A ja bardzo lubię wygrywać... CZYTAJ WIĘCEJ